Moja strefa, kawałek ziemi...

Oaza ciszy, spokoju i wypoczynku z najprzyjemniejszym aspektem życia - Praca w ogrodzie.

gallery/img_20180517_075028

Z własnego doświadczenia wiem jak poprzez pracę dającą w pełni satysfakcję można zdrowo, wygodnie i przyjemnie żyć.

gallery/s (4)

Natura bez naszego udziału, sama koloryzuje otoczenie.

gallery/działka (6)
gallery/działka (7)
gallery/działka (32)
gallery/działka (10)
gallery/img_20170614_193231
gallery/img_20170614_193217
gallery/img_20170717_201935
gallery/img_20170717_202008
gallery/działka (12)
gallery/img_20170819_182927
gallery/img_20170624_082640
gallery/img_20170624_082546
gallery/img_20170624_082712
gallery/img_20170614_193357
gallery/img_20170819_183236
gallery/img_20170614_193316
gallery/img_20170614_193403
gallery/img_20170819_182856
gallery/img_20170624_082719
gallery/img_20170717_201949
gallery/img_20170624_082607
gallery/działka (11)
gallery/img_20170717_201441
gallery/img_20170717_201411
gallery/img_20170717_201510
gallery/img_20170717_201502
gallery/img_20170717_201527
gallery/img_20170819_183017
gallery/img_20170506_160649
gallery/img_20170506_160354
gallery/img_20170506_160554
gallery/img_20170506_160510
gallery/img_20170506_161742
gallery/img_20170506_160334
gallery/img_20170506_160852
gallery/img_20170506_161753
gallery/img_20170506_160411
gallery/img_20170506_160634
gallery/img_20170506_160518
gallery/img_20170506_161803
gallery/img_20170506_160834
gallery/img_20170506_160704
gallery/img_20170506_160544

Dziękuję Bogu, za dobroć ludzi, którzy dla mnie są uprzejmi i pomocni. Niech mądrość i siła zawsze będzie z nami.

Zawartość witamin w ogrodzie, to nie suplementy diety, to SKARBNICA ZDROWIA. Dbajmy o siebie.

 

Organizm człowieka, to nie system komputerowy, który w każdej chwili można zrestartować, a będzie działał na nowo. 

gallery/działka (105)
gallery/działka (53)
gallery/img_20170408_161455
gallery/img_20170917_143329
gallery/działka (45)
gallery/działka (55)
gallery/działka (26)
gallery/działka (37)

Postanowienie o budowie ,,nowego" domku.

Ówczesna altanka, zwykła „narzędziówka” pieszczotliwie zwana przez nas ,,Betlejemka", dość długo służyła za wystarczające schronienie. Jednakże wraz z kupowaniem kolejnych narzędzi oraz akcesoriów wypoczynkowych zapadła decyzja o budowie nowego, większego lokum. 
Postawienie konstrukcji szkieletowej, obicie deskami ścian, a od wewnątrz panelami podłogowymi, dach i podwyższona (względem gruntu o 30 cm) podłoga zajęła mi dość krótki okres, zaledwie kilka dni urlopu. Ale jak to w życiu bywa ,,daj człowiekowi palec, to chce całą rękę".

Sukcesywnie, własnoręcznie dobudowywałem kolejne pomieszczenia. 

Mała pieczarkarnia... Lecz z braku miejsca musiałem zmienić plan. Zbuduję małą szklarnię. Tak!
Dzisiaj mamy duży salon, aneks kuchenny, wc, pomieszczenie gospodarcze, „narzędziówkę”, oszkloną i zadaszoną werandę oraz (w trakcie budowy) szklarnię.
Na dodatkowym trawniku urządzam ,,Biesiadówkę" - Strefę Wolną Od Zakazów.

To miejsce zasłonięte ekranami ogrodowymi i siatką maskującą. Z dużym ławo-stołem. Dużym parasolem. I... (jeszcze w trakcie rozważań usytuowania miejsca) budowa grilla z małą wędzarnią.

No... Na obecny czas wystarczy miejsca na relaks.

 

gallery/działka (3)
gallery/działka (15)
gallery/działka (67)
gallery/działka (99)
gallery/działka (90)
gallery/img_20160502_190314
gallery/działka 02-03-2017 (1)
gallery/img_20171022_174514
gallery/img_20171231_093525
gallery/img_20171231_093908
gallery/img_20171022_174414

,,Podejmując ryzyko zawsze coś zyskasz. Szczęście w przypadku powodzenia lub wiedzę w przypadku niepowodzenia."

Kontakt z naturą, jako suplement zdrowia krzepi ciało, krzewi ducha, wzmacnia wieź z otoczeniem.

Sposób na życie: -

,,Żyj spoko i na luziku"

gallery/działka (21)

Praca, czasami bywa dość ciężka jednak warto poświęcić dla niej czas. Warto pomęczyć mięśnie dla widoku mozolnie wznoszących się z ziemi pędów roślin, a plon tej pracy zaowocuje. Wytrwale oczekując od natury nagrody za wkład znoju, moje serce rozpiera duma i radość.

gallery/img_20160821_190002
gallery/działka (27)

Mijający czas hipnotyzuje krajobraz odcieniami kolorów tęczy. Ogród złoci się w blasku słońca, a wśród kwiatów pojawia się piękna kobieta. Jej uśmiech, to kolejna nagroda...
Cisza, spokój, natura i My...
To jest to!

Jutrzenka wschodzącego słońca cieszy umysł i wzmacnia ciało. Potęguje miłość do natury. W blasku jaskrawych promyków rozświetlających łany otaczających mnie roślin rodzi się chęć do wytężonej pracy. Z każdą mijającą chwilą wzrasta uczucie radości z życia.

Dziękuję...

Żyję.

Jestem, bo

dostałem pozwolenie

na życie. Życie, za które

dwoje ludzi namiętnie poddało

się aktom miłości…Dzisiaj, dziękuje

moim rodzicom, bo dzięki nim

korzystam z wędrówki

przez życie.

Idę,

ku

dnia

następnego.

Idę...

Idę, dopóki zdrowie dopisuje

Idę, gdzie nogi poniosą..

Idę, ciągle przed siebie.

Idę, na kolejną wyprawę.

Idę, ku chwale dnia jutrzejszego.

Idę, tworzyć historię moich wędrówek.

Idę..., ciągle idę...

Wędrówka, sama pisze scenariusz podróży, Ja pozostaję jedynie statystą przygód na drodze życia. Nie straszne Mi; wysiłek, ból czy niedogodności. Człowiek wytrzyma wszystko i przetrwa.

SZANSA NA ŻYCIE...

Och życie. Życie, ty moje brutalne, niezłomne...

Och życie. Smutkiem i chłodem ogarniasz me serce...

Och życie. Ukradkiem, znienacka zabijasz podstępnie...

Och życie. Nadmiernie dręczysz, odchodzisz powolnie...

Och życie. Dlaczego muszę podążyć w ciemność...

Och życie. Czym zasłużyłem na twą oziębłość...

Och życie. Wróć do mnie, choćby przez sen...

Och życie. Jakże Cię pragnę teraz to, wiem.

Och życie. Nie dajesz mi szansy doczekać starości...

Och życie. Nie padnę. Do ciebie, mam dar miłości...

Życie...

Życie, to walka o przetrwanie swej obecności.

Nie zacieraj śladu swego istnienia.

Nie daj się zapomnieć!!!

Pokaż, co potrafisz.

Bądź panem swego losu.

Bądź prawym ramieniem lewej ręki.

Zawsze zwarty i gotowy.

Z wiarą pokonuj wszelkie przeszkody.

Żyj na poziomie, trzymaj się w pionie.

Żyj spoko i na luzie.

Żyj, na przekór innym.

Nie poddawaj się!!!

Krzycz!!! Żyję, więc walczę!!!

Walczę, więc żyję!!!

Moje życie w moich rękach!!!

... I tak ma być!!!

Kochajmy, aż po grób.

Kochać, tak łatwo powiedzieć lecz wytrwać w tym przekonaniu, to więcej niż sukces, to sztuka.

Przytuleni do siebie, pewni swych uczuć trzymajmy się mocno za ręce. Niech nasze szczęście wiecznie trwa.

Zawsze uśmiechnięci i radośni. Namiętnie dbajmy o uczucia, a grzejący płomień miłości, nigdy nie osłabnie.

Mocno kochajmy, a będziemy kochani. Wspólnie kroczmy przez życie. Kochajmy i bądźmy kochanymi, aż po grób.

A gdy nadejdzie czas...

Żyjąc na poziomie trzymajmy się w pionie... 

Idziemy, gdzie nogi poniosą. Idziemy, dopóki zdrowie dopisuje. Idziemy, prosto przed siebie. Idziemy, ciągle idziemy...

A gdy nadejdzie czas pogodzić się z losem ruszymy do najdalszego skrzyżowania do rozstaju dróg, których nie sposób ominąć, z których już nie ma odwrotu.

Tam się pożegnamy. Tam się rozstaniemy. Tam nastąpi ostatni uścisk z pocałunkiem. Tam nastąpi ostatni dech w piersiach.

Ty, moja promienista gwiazdeczko podążając prostym, świetlistym szlakiem odpłyniesz ku górze.

Ja, ruszę mrocznymi zakrętami do ciemnej krainy w dół. Tam, na wieczność nastąpi kres wędrówki mojego życia.

Za nami pójdą następni i następni, aż do zarania dziejów ludzkości... Prawem natury każdego człowieka, śmierć nie wybiera na wszystkich czeka.

ŚMIERĆ, TO COŚ, SYMBOLIZUJĄCE – NIC.

Dręczony niepokojem o duszę ogarniętą mocą śmierci...

Uciekam z okrutnej, zimnej otchłani niemocy...

Podążam tropem nicości tamtej strony...

Powracam do świata żywych...

Wracam do swego ciała...

Zmartwychwstałem...

Idę, do blasku...

Wróciłem...

Jestem...

Żyję...

Oto

Ja.

Turystyka, to wędrówka też przez życie...

Inspiracją do pisania tekstów na witrynę stał się splot nieprzewidzianych wydarzeń. Na kolejnej wyprawie w teren uległem nieszczęśliwemu wypadkowi. Przez wiele tygodni pobytu w szpitalu z nogą na wyciągu i w kilku kilogramowym „ubranku” z gipsu leżałem przykuty do łóżka. Nie mogłem znieść bezczynności. Postanowiłem pozbierać myśli i... Coś, nie coś pogryzmolić(?) Napisałem kilka zdań i nagle, zapomniałem o bólu, o miejscu oraz wydarzeniach, przez które się tam znalazłem. Czas mijał, a Ja (zdaniem lekarzy) niesamowicie szybko wracałem do zdrowia. Spisywałem, co mi nocka przyśniła. Powstało kilka stron tekstów. Z nadmiaru nudy prezentuję moje szpitalne „gryzmołki” pt. ...Twór bezczynności...

 

...Zaczęło się w szpitalu.

 

...Po kilkakrotnym odzyskiwaniu, to znów utracie przytomności nie byłem w stanie „zajarzyć”, co się wokół dzieje? Minęło sporo czasu zanim „ do siebie powróciłem”. Powoli zaczynałem kojarzyć fakty co, jak, gdzie, kiedy i dlaczego znajduję się w obcym, nie znanym mi miejscu. Leżałem na szpitalnym łóżku stojącym na korytarzu. Na oddziale trwał właśnie remont. Nieustannie, dzień i noc po korytarzu „krążyli”: personel medyczny oraz pracownicy budowlani kilku fachów. Wcale nie gaszono światła. Zewsząd rozlegał się bezustanny głośny tumult i harmider. Zdezorientowany, pomiędzy przebłyskami świadomości próbowałem nadwyrężać wyobraźnie, jak szpetnie musiałem wyglądać skoro wszyscy przechodzący obok mojego posłania bacznie na mnie spoglądali i kiwali głowami. Za pewne był to, przykry widok mojej fizjonomii.

Po upływie kilkunastu dni poczułem się nieco lepiej. Wiedziałem, że w pełni swych zmysłów wszystko, jak kiedyś wraca do normy i będzie dobrze. Cierpliwie uzbrojony w wewnętrzny spokój poddawałem się uzdrowicielskiej mocy własnego organizmu. Z dnia na dzień mój stan się poprawiał, czułem się coraz lepiej. Widok ludzi w białych ubraniach krzątających się po korytarzu podsuwał mi skojarzenia, porównania pracy „budowlańców”, a medyków. Lekarze, grupa ludzi, którym, nie tyle można, co trzeba ufać i wierzyć. Któż wie o Tobie więcej i lepiej, aniżeli Twój lekarz? On/a zna Cię od... To Oni, lekarze doradzając rodzicom tryb żywienia, sposób bycia itd. Ustalają niejako kreują (podobnie, jak „budowlańcy”) fundamenty budowli – zwanej CZŁOWIEK. To, Oni, lekarze są fachowcami dbającymi o wspieranie czy (niekiedy też) wymianę, niektórych podzespołów Twojej (czasami) „walącej” się konstrukcji. Za tę pracę bądźmy lekarzom bardzo wdzięczni.

P.S.

Dwukrotnie „wysyłany podążałem na drugą stronę”, jednak wracałem. Pomagał mi Dar Miłości Do Życia. Zrozumiałem, odczułem tę cienką nić między życiem, a śmiercią. To boli ale i cieszy. Doznawszy w życiu, bólu, cierpienia czy nawet strachu, dziś mogę ze wszystkiego się śmiać. Pamiętam przeszłość, dlatego kocham życie. Odzyskałem i mam coś, czego niema nikt inny, mam siebie. Wspaniale, znowu być sobą w jednym kawałku i w pełni sił. Dziękuję.

Dalej kroczę prostą drogą przez życie. Jednak, nie sposób ominąć ścieżek, nazywanych: - „Szlak Szaleńców”. Podążam naprzód, bo charakteryzuje mnie: odwaga, siła, ryzyko, a głównym atutem jest chęć przeżywania przygód. I takie musi być, to, moje brutalne życie...

 

Obecnie, wszystko wróciło do normy. Jestem w pełni sił i sprawny bez minimalnego uszczerbku na zdrowiu. Dziś, z upływem czasu i w miarę pisania przybywało wiele różnych „historyjek”, innych tematów. Za namową przyjaciół, postanowiłem kontynuować utrzymywanie strony. Dalej, prezentować spisywane teksty, nazwane: - „Twór bezczynności”, „Oryginały z życia wzięte”. Oczywiście, wielu spraw nie sposób opisać, jednak piszę, piszę dla siebie. Piszę, aby nie zapomnieć.

Jakże wielka radość i duma rozgrzewa oraz napędza mnie do dalszej wędrówki przez życie.

Z ogromną przyjemnością składam serdeczne podziękowania za wszystkie pisane do mnie słowa, a zwłaszcza za słowa krytyki. To właśnie krytyka mobilizuje nas do bycia lepszym szlachetniejszym, mądrzejszym. Dziękuję.

Pozdrawiam i życzę Wam wytrwałości w dążeniu osiągnięcia zamierzonych w życiu celów.

Do zobaczyska na szlaku ...gdzieś w Polsce.